środa, 4 grudnia 2013

Jak i kiedy sprzedać akcje? 5 zasad giełdowego BHP

Nowy na giełdzie? Kupiłeś w IPO akcje i zastanawiasz się, co dalej? Przeczytaj poniższy poradnik. Dowiesz się, jak kontrolować swoje inwestycje, jak i czy je sprzedać, jak chronić zysk i jak bronić się przed stratą.

Wśród początkujących inwestorów dość częste są trzy podstawowe błędy. Scenariuszy porażki jest sporo, wśród nich tak irytujące jak:
Sprzedaż przed wzrostami - kupujesz w IPO, sprzedajesz realizując zyski, chwalisz się przed znajomymi zarobionymi pieniędzmi, a akcje lecą w górę jeszcze o kolejne 150% - już bez Ciebie na pokładzie...
# Utrata wirtualnych zysków - kupujesz w IPO, podziwiasz fantastyczny debiut, dzielisz skórę na niedźwiedziu, a potem obserwujesz, jak wirtualne zyski topnieją do zera i zamieniają się w stratę.
# Przetrzymanie stratnej pozycji - kupujesz obiecujące papiery i od razu ich cena zaczyna nurkować, czekasz na odwrócenie trendu, chcesz sprzedać za 100, kiedy akcje stoją po 90, potem marzysz o 80, kiedy akcje kosztują już tylko 70, ale uparcie trzymasz, rozpaczając i patrząc bezczynnie na rosnące straty.

Najgorsze jest to, że wszystkich tych błędów można względnie łatwo uniknąć. Wystarczy przestrzegać 5 prostych zasad giełdowego BHP:



1. Ustawiaj stop-loss
Zlecenia stop-loss mają wielu wrogów (w tym, po części, mnie: A co, gdy urwie się dno?), ale ciągle pozostają niezgorszym rozwiązaniem dla niedzielnych inwestorów. Kupiłeś akcje? Nie zostawiaj ich bez opieki. Na giełdzie możesz składać zlecenia warunkowe, które pozostaną w uśpieniu i będą strzegły Twojej pozycji przez kolejne miesiące. Zleć sprzedaż PKC, jeśli cena zejdzie np. poniżej poziomu -10% od obecnej ceny. Przy wzrostach - nie stracisz okazji. Przy spadkach - wyjdziesz z rynku nim pojawią się straty.

2. Nie łap pięciu procent
Kupno w IPO i sprzedaż w dniu debiutu to też pewna strategia. Jeśli jednak widzisz, że papier nie ma ochoty spadać, zamiast sprzedawać po bieżącej cenie, równie dobrze możesz ustawić zlecenie sprzedaży z limitem aktywacji bardzo bliskim aktualnej cenie (np. -3%). Giełdowe wahania najpewniej uruchomią sprzedaż, ale jeśli akcje zaczną dynamicznie rosnąć, będziesz mógł przestawić swoje zlecenie wyżej - i zarobić więcej. Nazywa się to trailing stop-loss, czyli zlecenie zabezpieczające podążające za ceną.

3. Odpuść sobie take-profit
Niektórzy posiadacze akcji z góry wystawiają zlecenie sprzedaży po określonej cenie. Kupiłem za 70, kosztuje 80, więc zlecam sprzedaż za 100. Takie myślenie kończy się często jedną z dwóch wpadek. Pierwsza to cena, która dobija do 99 i zaczyna spadać, nie osiągnąwszy założonego celu. Druga, to sytuacja, gdy cena rośnie do 100, realizuje zlecenie, a potem... rośnie jeszcze do 150. Gdybyś zapiął pasy (stop-loss) i jechał z trendem, mógłbyś zarobić więcej.

4. Tnij straty. Natychmiast
Na giełdzie każdy popełnia błędy. Każdy. Wygrywają ci, którzy potrafią zarządzać ryzykiem, trzymać nerwy na wodzy i poprawnie zamykać stratne pozycje. Jeśli stracisz połowę kapitału, będziesz potrzebował 100-procentowych wzrostów, żeby odrobić straty. Są ludzie, których straty paraliżują. Są jak zające zamierające w bezruchu w światłach reflektorów. Zwykle jest tak, że kiedy tracą -5%, zamierzają się odkuć. Kiedy strata urośnie do -15%, gotowi są wyjść, kiedy tylko znów strata stopnieje do -5%. A potem, przy -50%, chętnie sprzedaliby po -30%. Nie uciekaj przed męskimi decyzjami.

5. Nie panikuj na dołku
Jeśli nie ciąłeś strat od razu, przyjmij sensowną strategię. Może nawet sprzedaj papier, żeby przemyśleć na chłodno strategię i go... odkupić. Wielu inwestorów przeczekuje małą stratę (bo tamta cena na pewno wróci...), zawzięcie trzyma spadające akcje (bo teraz już na pewno się zaraz odbije...), a potem - gnana stadnym instynktem - sprzedaje w apogeum paniki, w samym dołku (żeby uratować chociaż coś!). Jeśli jednak głupio przegapiłeś największe spadki, zastanów się dwa razy zanim sprzedasz. Jeśli spółka nie bankrutuje, całkiem możliwe, że razem z tłumem panikarzy wywalisz akcje dokładnie w dołku, kiedy cwani goście ze smart money właśnie wchodzą do gry i zbierają papiery za bezcen od spanikowanych leszczy...

Wszystkie powyższe zasady sprowadzają się do wspólnego mianownika, który brzmi: zabezpiecz pozycję, pozwól rosnąć zyskom, ale miej zawsze sensowny plan wyjścia z rynku. Pamiętaj - to ważne, żeby tanio kupić, ale faktyczne zyski trafiają na konto dopiero wtedy, kiedy mądrze sprzedasz.

3 komentarze:

  1. Trudno mi się zgodzić z "zyski trafiają na konto dopiero wtedy, kiedy mądrze sprzedajesz". Moim zdaniem zysk powstaje w momencie dobrego kupna a nie sprzedaży. Cała sztuka polega na wejściu do gry w odpowiednim momencie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Co to znaczy - "dobrego kupna"? Kupna w dołku? Jak go przewidzieć?
    Jeśli dana strategia jest zyskowna, choć w 50% przypadków wysyła fałszywy sygnał, to 50% wejść w niej to "złe kupna", a jednak należy je wykonać, jeśli konsekwentnie realizujemy strategię...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlatego własnie inwestor giełdowy powinien mieć stalowe nerwy :)

    OdpowiedzUsuń