piątek, 18 lipca 2014

Nie zgadywać, nie wieszczyć - inwestować!


Nie będę pewnie ani pierwszym, ani ostatnim, który odniesie się do "przypadku Bartka Zielińskiego" - jako wierny czytelnik jego bloga nie mogę jednak nie zareagować i nie powiedzieć: Kolego, pobłądziłeś, opamiętaj się!

Pozwolę sobie na formę bezpośredniego listu otwartego, bo myślę, że sprawa dotyczy tak naprawdę wielu inwestorów, a postawa Bartka (tu jego blog, a tu świetnie opisana historia) wygląda mi na jedno z najpowszechniejszych nieporozumień w inwestowaniu.


Szanowny Kolego, 
Wydaje mi się, ze masz problem. I wydaje mi się też, że wiem, na czym Twój problem polega :) 
Od kilku miesięcy Twój blog nie opisuje już spółek, rynku i decyzji inwestycyjnych. Zamienił się w monolog, w którym obsesyjnie racjonalizujesz swoją nieudaną inwestycję w opcje na spadki. Nie piszesz już, jak widzisz rynek i co z tego wynika. Teraz jesteś Prorokiem Bessy i jak mantrę powtarzasz jej nadejście, jakbyś próbował cały czas udowodnić, że wchodząc w tamte opcje fundamentalnie miałeś rację, a porażka to kwestia źle dobranych instrumentów i parametrów. 
Tak. Przed nami sporo rzeczywistych, bardzo poważnych problemów, ze spiralą zadłużenia i kryzysem demograficznym Starego Świata na czele (no i ten malezyjski samolot - potencjalne casus belli dla zbankrutowanych Stanów, jak zauważa pewien polityk). Te problemy mają, owszem, skalę zdolną zdmuchnąć naszą cywilizację z areny dziejów. Z punktu widzenia fundamentów masz absolutną rację. Tylko - co z tego? 
Układając dobrą strategię każdy robi, oczywiście, pewne założenia co do przyszłości. Dobra strategia to jednak zasady (kiedy i w co wejść? kiedy wyjść?), a nie zgadywanie rynku. Dobra strategia odpowiada na pytanie "co zrobić teraz?" a nie "co będzie za rok/miesiąc/tydzień?", bo tego po prostu nikt nie ma prawa wiedzieć. 
Twój problem, jak mi się wydaje, polega na tym, że cały czas zgadujesz. Próbujesz przewidywać przyszłość i na tej podstawie układać strategię. To dlatego pomysł z opcjami zawiódł. To tak nie działa. 
To, że - jak piszesz teraz - udało Ci się przed kilkoma miesiącami sprzedać akcje drożej, niż notowane są dziś - to świetnie. Ale właśnie - "udało się". Stała za tym Twoja subiektywna ocena stanu rynku i - sic! - ślepy traf. W ten sposób masz szansę na sławę, gdy uda Ci się trafić w dobry moment, rynek runie, a Ty powiesz "a nie mówiłem?". Ale w ten sposób pozbawiasz się wszelkich szans na duże pieniądze. 


Biorąc pod uwagę Twój światopogląd, odważę się przypomnieć Ci, że:
a) tylko Bóg zna przyszłość,
b) a najgroźniejszym z grzechów jest pycha, której trudno nie dostrzec w wieszczeniu, co powinien zrobić rynek i naiwnym przekonaniu, że go przechytrzysz. 
Piszesz: "Trzymanie akcji w przeddzień dużej korekty, a być może w przeddzień 'Wielkiej Bessy' jest zachowaniem irracjonalnym. Długoterminowe inwestowanie przy tego rodzaju spadkach jakie nas czekają, będzie złą decyzją"
Mocne słowa. Ale to proroctwo, a nie strategia inwestycyjna. Dlaczego nie sprzedasz tylu kontraktów, ile tylko jesteś w stanie? Dlaczego nie zastawisz samochodu i domu, skoro jesteś pewien załamania rynku? Dlaczego, widząc irracjonalne zachowanie tysięcy inwestorów, nie sięgniesz po pieniądze, które wyłożyli na stół, zajmując długie pozycje? 
Odpowiem Ci: bo z Twojej prognozy nic nie wynika. Zawsze bowiem jesteśmy w przeddzień jakiejś Wielkiej Bessy i zawsze będzie jakaś Wielka Hossa. Choćby się waliło, paliło, choćby epidemie, głód i wojna - bessa i hossa w jakiejś formie zawsze nadejdą. Tyle tylko, że - powtarzam - z tej wiedzy literalnie nic nie wynika
Zgadzam się w 90% z Twoją fundamentalną oceną makro. Ba, zgadzają się z nami znacznie mądrzejsi ludzie - jak choćby prof. Rybiński czy eksperci paru bardzo solidnych think tanków. 
Zabawa polega na tym, jak przekuć tę wiedzę w dobrą strategię inwestycyjną i realne pieniądze (casus Rybińskiego jest tu bardzo na miejscu). Sądziłem, że o tym jest blog. Jeśli się mylę, bo blog zmienił profil na utyskiwanie nad upadkiem cywilizacji i ogólny o-tempora-o-moresizm - przepraszam. Jeśli jednak ciągle interesuje Cię inwestowanie i pomnażanie oszczędności, pomyśl nad powyższym i... ogarnij się :) 
Z wyrazami ogromnego szacunku i uznania dla Twojej dotychczasowej pracy i odwagi w dzieleniu się doświadczeniami,
Inwestor Giełdowy


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza